Literatura dla każdego

Mafijne przejęcie z niemałym rozmachem

Reportaż telewizyjny to stanowczo za mało

W 2018 roku program Superwizjer stacji TVN zajął się tematem przejęcia przez mafię klubu piłkarskiego Wisła Kraków. Skala przedsięwzięcia i ilość powiązań była tak samo przerażająca co wręcz niemożliwa do uwierzenia. Jak w świetle prawa mogło do tego dojść i co gorsza, dlaczego nikt nie zauważył tego przez ponad dwie dekady? Szymon Jadczak, reporter odpowiedzialny za materiał wywołał niemałą burze medialną, jednak sprawa jak szybko wybuchła w przestrzeni publicznej, tak szybko wygasła bez śladu. niestrudzony dziennikarz postanowił zbadać sprawę jeszcze dokładniej i swoje spostrzeżenia i godziny wywiadów zamieścił w książce Wisła w ogniu. Jak bandyci ukradli Wisłę Kraków.

Autor nie boi się stwierdzenia, że klub został przejęty przez mafię, taką, która poza szemranymi interesami z lokalnymi firmami i fałszowaniem przetargów i wyłudzeniami zajmowała się również rozprowadzaniem narkotyków w całym regionie. Dla bezpieczeństwa swoich rozmówców używa skrótów ich nazwisk lub pseudonimów, co w pewnych momentach może być trochę mylące. Pan X opowiada razem z radnym S i kibicem G o tym, co zaobserwowali, albo jakich nadużyć byli świadkami. Bardzo szybko historie łączą się w logiczną całość, dając nam gotową encyklopedię nadużyć. Od A do Z.

Sharksi, maczety i race

Autor stwierdza, że nie uwziął się na klub, ale na patologię, która doprowadziła do jego upadku w niesławie. Klub ostatecznie udało się uratować, również z pomocą kibiców i piłkarzy, ale niesmak pozostał. Pozornie nie do wykrycia, wszystkie afery finansowe zaczynały być prowadzone na szeroką skalę i czasami bez zahamowań. Zarząd klubu zgubiła chciwość i przekonanie, że nikt i nic nie jest w stanie im zagrozić. Dostajemy kilka historii o ultra kibicach, Sharksach, którzy zastraszają nie tylko inwestorów i urzędników, ale też innych kibiców, którzy rezygnują z udziału w meczach, ponieważ się boją. Gang niejakiego Miśka ma się dobrze przez wiele lat, swoje żądania przedstawia z pomocą ludzi uzbrojonych w kije bejsbolowe, a nawet maczety, tłumaczących swoje potrzeby pięścią.

Autor w bardzo dosadny sposób punktuje nieudolność działań policji i ich nieumiejętność w radzeniu sobie z kibicami. Co więcej wie, że historia z Sharksami już się powtarza, a dalej nikt nie próbuje tego śledzić, ani kontrolować. Zatrzymanie szefa gangu, który zaczął obciążać swoich kolegów uważa za przypadkowe, zaznacza też, że natura nie znosi próżni, więc prędzej czy później pojawią się następcy. Poza tym, do dzisiaj w klubie są zatrudnione osoby, których powiązanie ze światem przestępczym jest nad wyraz widoczne. Dlaczego nie można ich zwolnić?

People obraz autorstwa freepik - www.freepik.com